środa, 16 września 2015

Czcij Ojca i Matkę swoją

W pewnej małej wiosce żył mężczyzna, który opiekował się swoją matką. Nie miał żony, ani dzieci. Był całkowicie oddany swojej schorowanej  rodzicielce. Każdego dnia mył ją, karmił. Kiedyś chciał odpocząć. Poprosił swoje rodzeństwo o pomoc. Ci zamiast mu pomóc, nakrzyczeli  na niego. Oskarżyli go o kradzież pieniędzy matki, oraz o to że matkę głodził i się nią nie zajmował…….
Taką smutną historią chciałbym rozpocząć kolejną notkę. Notka ta będzie poświęcona obowiązkiem dzieci w stosunku do rodziców. Dzisiejszy świat pokazuje, że młodzież nastawiona jest wyłącznie na branie od rodziców. Rodzice jak to rodzicie nie chcą zawieść swoich dzieci, więc dają im to o co proszą. Dobrze, jeśli dziecko prosi , a nie rozkazuje swoim zapracowanym rodzicom. Jednak nie o młodzieży chcę dziś mówić, ale o ludziach dorosłych, którzy zapominają bardzo często o swoich rodzicach, którzy są chorzy, zdruzgotani przez życie i system emerytalny.
Rodzice są to magiczni ludzie, którzy chcą dla nas jak najlepiej. Wychowują nas , dbają o nasze potrzeby.  Jednak w ich życiu przychodzi taki czas, że chorują, tracą siły, zostają sami, lub z jednym dzieckiem, które się nimi opiekuje dwadzieścia cztery godziny na dobę.  Pozostałe dzieci , zajmują się sobą i swoimi rodzinami, a do swoich rodziców przyjeżdżają na imieniny lub urodziny, aby się najeść tego co przygotuje oddane dziecko.
Bardzo często zdarza się, że mimo dużej ilości rodzeństwa rodzicem zajmuje się ta, która mieszka w tej samej miejscowości , lub w tym samym domu. Jednak , nie zwalnia to innych członków rodziny z opieki, lub pomocy  rodzicom.  W rodzinach pokutuje takie przesłanie: „skoro rodzice oddali dom jemu, to my nie musimy nic robić i możemy mieć wszystko w dupie”. Przepraszam za kolokwializm , ale bardzo często tak właśnie jest. Nie wiem skąd te myślenie.  Bardzo często reszta rodziny nie docenia tego co robi jedno z rodzeństwa. Co więcej oskarżają je o to, że kradnie pieniądze, zaniedbuje rodziców.  Śmieszy mnie takie coś. Jeśli Ci nie pasuje to pokaż sam jakbyś się zajął swoim schorowanym rodzicem.
Obowiązkiem dzieci  jest opieka nad swoimi rodzicami.  Na każdym z nas ciąży taki obowiązek.  Niektórzy podają się za gorliwych katolików, a zapominają , że w Dekalogu jest takie przykazanie, które dokładnie i precyzyjnie mówi o obowiązkach dzieci. Niestety lepiej jest zrzucić całą odpowiedzialność na jedno dziecko i jego rodzinę. Niech Oni się martwią. My przyjedziemy na pogrzeb i poudajemy oddanych i zrozpaczonych dzieci po stracie rodziców. Niech ludzie patrzą i widzą jak cierpimy. Bardzo często tak jest.  Niestety.
Czasami jest tak, że rodzice nie są chorzy, ale brakuje im środków do życia. Obowiązkiem dziecka, jest pomoc finansowa rodzicom. Sytuacja się odwraca. Rodzicie kiedyś nam pomagali a my teraz mamy pomóc im. Nie mówię teraz tego tylko do was, ale i do siebie.  

Kiedyś my się zestarzejemy. Będziemy chorzy. Zostaną nam nasi bliscy. Czy chcielibyśmy aby nikt nam nie pomógł? Czy chcemy umierać w samotności pustego domu? Czy chcemy aby brakowało nam pieniędzy na życie? Z tym  pytaniami zostawiam , was i przede wszystkim siebie. Mam nadzieję, że chociaż trochę skłonie was do przemyśleń i zastanowienia. 

2 komentarze:

  1. Ludzie nie tyle zapominają o tym obowiązku, co wyrzucają go ze swojej świadomości.. Bo rodzic zrobił się zgryźliwy, zły, już nie jest ta dobra mamusia co zawsze po główce pogłaskała a teraz potrafi tylko dogryźć, zniszczyć zdołować. Tylko często to jest reakcja pewnego typu obronna rodziców na ich obolałość, schorowanie, samotność, w której żyją na codzień. A my nie potrafimy tego zrozumieć. I skoro ona się mnie czepia to ja będę ją odwiedzać tylko na urodziny czy imieniny. Będę posiadać takiego rodzica od święta. Ale czy tym ukarzemy ich? Czy bardziej samych siebie? Kiedyś oni odejdą i wtedy zrozumiemy jak wiele wraz z nimi odeszło. Piszesz, że ludzie mają podejście "My przyjedziemy na pogrzeb i poudajemy oddanych i zrozpaczonych dzieci po stracie rodziców. Niech ludzie patrzą i widzą jak cierpimy", jednak czasem ten płacz nie jest udawany, ale szczery lecz nie nad zmarłym a nad swoją głupotą, przez którą straciliśmy tyle okazji i czasu na spędzenie ze zmarłym. Dochodzi do nas, że było tyle rzeczy, które mogliśmy zrobić dla swojego ukochanego rodzica. Szkoda, że dochodzi to do nas z takim opóźnieniem....

    OdpowiedzUsuń
  2. Cejrowski powiedział coś bardzo fajnego na ten temat. Dokładnie słów nie przytoczę ale chodziło o to, że naszym najlepszym zabezpieczeniem/ZUSem będą nasze dzieci. To jest koło które wciąż się toczy - opiekujmy się swoimi rodzicami a później wychowajmy dzieci tak aby nie martwić się o swoją przyszłość. To właściwie jest zupełnie normalna kolej rzeczy i tak powinien funkcjonować świat ale żyjemy w czasach egoizmu i ludziom się pomieszało w głowie.
    Pozdrawiam Cie mnichu masz poukładane w głowie i za to Cie cenie :)

    OdpowiedzUsuń