W pewnej małej wiosce żył mężczyzna, który opiekował się
swoją matką. Nie miał żony, ani dzieci. Był całkowicie oddany swojej
schorowanej rodzicielce. Każdego dnia
mył ją, karmił. Kiedyś chciał odpocząć. Poprosił swoje rodzeństwo o pomoc. Ci
zamiast mu pomóc, nakrzyczeli na niego.
Oskarżyli go o kradzież pieniędzy matki, oraz o to że matkę głodził i się nią
nie zajmował…….
Taką smutną historią chciałbym rozpocząć kolejną notkę.
Notka ta będzie poświęcona obowiązkiem dzieci w stosunku do rodziców. Dzisiejszy
świat pokazuje, że młodzież nastawiona jest wyłącznie na branie od rodziców.
Rodzice jak to rodzicie nie chcą zawieść swoich dzieci, więc dają im to o co
proszą. Dobrze, jeśli dziecko prosi , a nie rozkazuje swoim zapracowanym
rodzicom. Jednak nie o młodzieży chcę dziś mówić, ale o ludziach dorosłych,
którzy zapominają bardzo często o swoich rodzicach, którzy są chorzy,
zdruzgotani przez życie i system emerytalny.
Rodzice są to magiczni ludzie, którzy chcą dla nas jak
najlepiej. Wychowują nas , dbają o nasze potrzeby. Jednak w ich życiu przychodzi taki czas, że
chorują, tracą siły, zostają sami, lub z jednym dzieckiem, które się nimi
opiekuje dwadzieścia cztery godziny na dobę.
Pozostałe dzieci , zajmują się sobą i swoimi rodzinami, a do swoich
rodziców przyjeżdżają na imieniny lub urodziny, aby się najeść tego co
przygotuje oddane dziecko.
Bardzo często zdarza się, że mimo dużej ilości rodzeństwa
rodzicem zajmuje się ta, która mieszka w tej samej miejscowości , lub w tym
samym domu. Jednak , nie zwalnia to innych członków rodziny z opieki, lub
pomocy rodzicom. W rodzinach pokutuje takie przesłanie: „skoro
rodzice oddali dom jemu, to my nie musimy nic robić i możemy mieć wszystko w
dupie”. Przepraszam za kolokwializm , ale bardzo często tak właśnie jest. Nie
wiem skąd te myślenie. Bardzo często
reszta rodziny nie docenia tego co robi jedno z rodzeństwa. Co więcej oskarżają
je o to, że kradnie pieniądze, zaniedbuje rodziców. Śmieszy mnie takie coś. Jeśli Ci nie pasuje
to pokaż sam jakbyś się zajął swoim schorowanym rodzicem.
Obowiązkiem dzieci
jest opieka nad swoimi rodzicami.
Na każdym z nas ciąży taki obowiązek.
Niektórzy podają się za gorliwych katolików, a zapominają , że w
Dekalogu jest takie przykazanie, które dokładnie i precyzyjnie mówi o
obowiązkach dzieci. Niestety lepiej jest zrzucić całą odpowiedzialność na jedno
dziecko i jego rodzinę. Niech Oni się martwią. My przyjedziemy na pogrzeb i
poudajemy oddanych i zrozpaczonych dzieci po stracie rodziców. Niech ludzie
patrzą i widzą jak cierpimy. Bardzo często tak jest. Niestety.
Czasami jest tak, że rodzice nie są chorzy, ale brakuje im
środków do życia. Obowiązkiem dziecka, jest pomoc finansowa rodzicom. Sytuacja
się odwraca. Rodzicie kiedyś nam pomagali a my teraz mamy pomóc im. Nie mówię
teraz tego tylko do was, ale i do siebie.
Kiedyś my się zestarzejemy. Będziemy chorzy. Zostaną nam
nasi bliscy. Czy chcielibyśmy aby nikt nam nie pomógł? Czy chcemy umierać w
samotności pustego domu? Czy chcemy aby brakowało nam pieniędzy na życie? Z tym pytaniami zostawiam , was i przede wszystkim
siebie. Mam nadzieję, że chociaż trochę skłonie was do przemyśleń i
zastanowienia.
Ludzie nie tyle zapominają o tym obowiązku, co wyrzucają go ze swojej świadomości.. Bo rodzic zrobił się zgryźliwy, zły, już nie jest ta dobra mamusia co zawsze po główce pogłaskała a teraz potrafi tylko dogryźć, zniszczyć zdołować. Tylko często to jest reakcja pewnego typu obronna rodziców na ich obolałość, schorowanie, samotność, w której żyją na codzień. A my nie potrafimy tego zrozumieć. I skoro ona się mnie czepia to ja będę ją odwiedzać tylko na urodziny czy imieniny. Będę posiadać takiego rodzica od święta. Ale czy tym ukarzemy ich? Czy bardziej samych siebie? Kiedyś oni odejdą i wtedy zrozumiemy jak wiele wraz z nimi odeszło. Piszesz, że ludzie mają podejście "My przyjedziemy na pogrzeb i poudajemy oddanych i zrozpaczonych dzieci po stracie rodziców. Niech ludzie patrzą i widzą jak cierpimy", jednak czasem ten płacz nie jest udawany, ale szczery lecz nie nad zmarłym a nad swoją głupotą, przez którą straciliśmy tyle okazji i czasu na spędzenie ze zmarłym. Dochodzi do nas, że było tyle rzeczy, które mogliśmy zrobić dla swojego ukochanego rodzica. Szkoda, że dochodzi to do nas z takim opóźnieniem....
OdpowiedzUsuńCejrowski powiedział coś bardzo fajnego na ten temat. Dokładnie słów nie przytoczę ale chodziło o to, że naszym najlepszym zabezpieczeniem/ZUSem będą nasze dzieci. To jest koło które wciąż się toczy - opiekujmy się swoimi rodzicami a później wychowajmy dzieci tak aby nie martwić się o swoją przyszłość. To właściwie jest zupełnie normalna kolej rzeczy i tak powinien funkcjonować świat ale żyjemy w czasach egoizmu i ludziom się pomieszało w głowie.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam Cie mnichu masz poukładane w głowie i za to Cie cenie :)