piątek, 27 marca 2020

Wirus

Moi drodzy.
Dawno mnie tu nie było. Nie miałem pomysłów żeby coś pisać. Dzisiaj natomiast coś mnie tknęło aby się do was odezwać. 
Koronawirus. Słowo, które budzi lęk, panikę, grozę. Mógłbym wymieniać i wymieniać.
Dlaczego ludzie się tak zaczęli bać? A to dlatego, że zetknęliśmy się ze śmiercią na masową skalę. Boimy się śmierci, bo nie potrafimy żyć. Tak naprawdę ten wirus pokazuje, że my ludzie w XXI wieku nie potrafimy żyć. Żyć w małżeństwach, rodzinach, w społeczności. 
Kiedy zwolniliśmy zaczęliśmy doceniać to co mamy na codzien. Widzimy piękno świata, na który nie możemy wyjść. Doceniamy teraz coś jeszcze. 
Ludzie wierzący zaczęli doceniać sakramenty, które były dostępne na codzień. Doceniliśmy Eucharystie, na którą nie możemy chodzić. 
Dziś Ojciec Święty Franciszek modlił się w samotności na placu Świętego Piotra. Placu, który od wieków tętnił życiem. A dziś był pusty. 
Jednakże nie był pusty do końca. Obok papieża, był Krzyż. Krzyż Jezusa Chrystusa, który otwiera drogę ku Niebu. Krzyż, który daje nadzieję na życie. Krzyż, który daje miłość. 
Mogliśmy usłyszeć słowa z Ewangelii wg. Świętego Marka, gdzie Jezus razem z uczniami płynęli łodzią. Mistrz zasnął. Rozpętała się burza. Uczniowie wpadają w panikę, budzą Swego mistrza i mówią do niego Panie czy Ci obojętne, że giniemy? 
Dla Jezusa, życie swoich uczniów nie jest obojętne. Jezus uspokaja burze. Jezus pokazuje im co to znaczy ufać Bogu. Jezus chce aby ich wiara była prawdziwa. 
Tak samo dziś krzyczymy do Boga i mówimy czy Ci obojętne, że ginieniemy? 
Bóg jest miłośnikiem życia. Bóg jest tym, który daje życie. 
Zaufaj. Zaufaj Bogu i daj się prowadzić.
Bóg dał nam rozum i ducha wiary. One razem nas prowadzą abyśmy nie zginęli a żyli. 
Zaufajmy Bogu. Doceńmy to co nam dał przez Swego Syna i Jego śmierć na Krzyżu. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz