Będąc dzieckiem, każdy z nas
przechodził ślubowanie na uczniów. Przysięgaliśmy, że będziemy sumiennie
wykonywać obowiązki etc etc. Nie boję
się stwierdzić, że przysięgę tą złamaliśmy bardzo szybko. Szkoła była pierwszym
testem na wierność .
Dziś chciałbym poruszyć sprawę wierności. Dzisiejszy świat ,
jest jej pozbawiony. Mam taki wrażenie,
że ludziom łatwiej jest zmienić poglądy niż ich się trzymać. Łatwiej jest
zmienić męża, czy żonę niż trwać aż do śmierci. Co się dzieje z nami ludźmi?
Europa już dawno zagubiła wierność ideom chrześcijańskim, na
których została zbudowana. Wierność życiu nie jest w modzie. Łatwiej jest
podpisać prawo aborcyjne , niż strzec życia. Łatwiej jest zaakceptować związki
homoseksualne, niż bronić praw rodziny.
Polska niestety , zmierza również w tym kierunku. Skąd ten brak
wierności korzeniom? Nie mam pojęcia. Może bierze się to z poczucia i
nierozumienia wolności. Wszystko zaczyna
się w rodzinach. Wiadomo, że rodzina jest podstawową komórką w społeczeństwie.
Jeśli małżonkowie nie są sobie wierni to ich dzieci nie będą wiernie wykonywać
swoich obowiązków domowych i szkolnych. Później te dzieci , będą miały swoje
rodziny. Będą powtarzać schematy zachowań swoich rodziców. I tak wkoło Macieju
to samo.
Politycy podający się za katolików zapominają zasiadając w
Sali obrad o wartościach. Może w Sejmie
podaje się im jakieś środki czyszczące pamięć?
Wierność ideałom , przyświecała powstańcom walczących w
Warszawie. Wierność swoim poglądom była sztandarem bohaterów narodowych.
Dlaczego dzisiaj w dwudziestym pierwszym wieku , gdzie wszystko mamy podane i
wyłożone na tacy nie jesteśmy wstanie bronić swych wartości? Pytam się dlaczego
?
Islamiści , którzy zagrażają Europie osiągają sukcesy
dlatego, że są wierni swoim ideałom. Nie chwalę ich w żaden sposób. Tylko na
ich przykładzie chcę podkreślić , jak ważne jest bycie osobą wierną. Gdyby
Europa była wierna swoim pierwotnym ideałom , to dzisiaj żylibyśmy w innym
świecie. Nie balibyśmy się fali uchodźców i Islamistów.
Bycie wiernym jest czymś trudnym , ale możliwym do
wykonania. Każdy dzień jest próbą na
wierność. Wstając rano z łóżka warto się
zastanowić jakie poglądy wyznaję. Od nas zależy w jakim państwie będziemy żyć i
umierać.
Chciałbym pewnego dnia obudzić się w kraju, gdzie żyje się
lepiej. W kraju gdzie nikt nie obrzuca się błotem. W państwie, które jest
wierne słowom wyrytym na nagrobkach żołnierzy i wyszytych na sztandarach „Bóg,
Honor, Ojczyzna”. Chciałbym żyć w Polsce
szanującą życie , które trwa od poczęcia , aż do śmierci.
Nie bójmy się stanąć w pierwszym rzędzie i krzyczeć z całych
sił „ Jeszcze Polska nie zginęła”. Brońmy naszych ideałów, bo są one
fundamentem naszego jestestwa.
Ale po co być wiernym skoro media mówią, że lepiej być jak taka chorągiewka na wietrze, która zmienia się pod wpływem każdego podmuchu? Tylko zapominają dodać, że gdy przyjdzie silniejszy podmuch to nas złamie lub przewróci... zapominamy o swoich podstawowych wartościach, które kiedyś stanowiły fundament naszego społeczeństwa, fundament- tak jak piszesz- Europy, a nawet pokuszę się o powiedzenie, że całego świata. Bo któż nie chce być wolnym i kochanym, któż z nas nie pragnie żyć.. a ludzie tak często pozbawiają innych tego, co dostali od swoich przodków. Zabijają nie dając nawet możliwości poznania świata i twierdzą, że czynią to bo są wolni w swoich decyzjach w swoim postępowaniu.. dziwi mnie ich rozumienie pojęcia wolności, ale cieszę się, że chociaż z Tobą drogi Mnichu mamy podobne zdanie co do niej; )
OdpowiedzUsuńNasuwa sie pytanie: Co możemy zrobic w tej sytuacji? Jak możemy zadziałać w naszym malym swiecie żeby choc troche wplynac na wierność ludzi wokół nas? Kiedy spotykam sie z przyjaciółmi którzy nie wierza lub wierzą ale tylko w to co jest wygodne, to często w rozmowie napotykam mur nie do przebicia. Dla tych osób np. Czystosc przed ślubem jest utopia, bajka ktora nie zdarzy sie w prawdziwym zyciu i nie widza sensu jej utrzymywania. Czyste serce jest śmiesznym wyrażeniem, do którego odnoszą sie z pogarda. Staram sie tego wszystkiego bronic ale oni w zanadrzu maja argumenty wynikające z własnego doświadczenia rozwody rodziców, ich bledy to wszystko chyba ich zniechecilo do wiary. Nie mieli wzorców tak jak piszesz. I jak mozna naprowadzić takie osoby na dobra ścieżkę? Wielokrotnie sie szarpalam, wyklocalam swoje racje ale chyba nie tedy droga. "Nie mow ludziom o Bogu kiedy nie pytają lecz żyj tak by pytać zaczęli" tylko i aż tyle. Chciałam sie powiedzielic takim spostrzeżeniem. Fajnie ze piszesz o ważnych sprawach :)
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
UsuńTrzeba swoim życiem tak jak napisałaś pokazać postarać się pokazać swoje ideały i wartości, które wyznajemy choć jest to na maxa trudne.
Usuń