Był to ciepły majowy wieczór.Młodzieniec o puszystych blond
włosach siedział w swoim pokoju.Okno,które było otwarte dawało mu podgląd na
łąkę i młody las w którym życie toczyło się bez ustanku przez dwadzieścia
cztery godziny na dobę. Słońce powoli zachodziło. Rześki wiatr z południa,kołysał
gałęziami drzew,które to niedawno zmieniły kreację z zimowej na wczesną wiosenną. Pani wiosna przyszła w tym roku późno do wioski młodzieńca.
Gospodarze bez ustanku pracowali na polach.W oddali zdało się słyszeć ostatnie
krzyki rolników, którzy wracali strudzeni ze swoich ołtarzy życia codziennego. Unoszący
się zapach kwitnących wiśni i innych drzewek owocowych roznosił się po okolicy.Razem
z wiatrem i zachodzącym stróżem dnia, tworzyły symfonię,której nie powstydził by
się żaden kompozytor. Gałęzie lipy,drygowały muzyką natury. W oddali żaby
rozpoczęły przepiękny koncert. Było to preludium do sztuki, którą odegrają
latem wraz ze skrzypkami w zielonych frakach,ukrytymi w wysokiej trawie.
Młodzieniec lubił spędzać wieczory przy otwartym oknie. Dla niego bowiem
największą oprócz miłości i zdrowiu wartością był spokój. Jego dusza tworzyła z
naturą jedność.Gdy padał deszcz był smutny,ale kiedy wychodziło słońce na jego
twarzy pojawiał się uśmiech.Wiatr zmienił swój kierunek. Teraz gałęzie lipy
dały sygnał ptakom aby włączyły się do koncertu. Sikorki, wróbelki i inne małe
ptaszki swoimi małymi Dziubkami za całych sił odgrywały najwspanialsze
melodie.Co jakiś czas dawał o sobie znać mały pies,który pilnował podwórza.
Jego poszczekiwanie tylko wzmagało śpiew ptaków. Na horyzoncie słońce
odznaczyło wykonanie swojego zadania. Skończyło na dziś swoją ciężką pracę. Jak
zawsze na swoją zmianę spóźniał się księżyc. Jego zadaniem oprócz pilnowania
ludzi jest także zapewnienie im odpoczynku. Czasami robi małe psikusy i nie
pojawia się w cale. Jednak wtedy do
pracy zbierają się jego mali pomocnicy. Gwiazdy od zawsze nie opuszczają ludzi.
Gdyby nie one ludzie nie patrzyli by w niebo. Dla niektórych dzisiejszy dzień
był trudny. A to komuś nie wyszła zupa, a to ktoś spóźnił się na autobus.
Młodzieniec poczuł , iż dopada go zmęczenie. Nie chciał opuszczać swojego obserwatorium,ale
niestety na swoją zmianę przybył już nocny strażnik. Jego nie da się oszukać.
Chłopczyk zamknął okno i położył się spać. Jutro miało go spotkać coś ciekawego
, ale o tym opowiem innym razem.
Można się rozmarzyć. Piękne opisy przyrody.
OdpowiedzUsuńP.
Nawet nie podejrzewałam , że jesteś taki wrażliwy na piękno przyrody.ten tekst mnie urzekł
OdpowiedzUsuń